Kiedy i dla jakiej partii poszedłbym na wybory?

Obywatel a państwo, partie polityczne, Udział w wyborach

Obywatele bezpartyjni w Polsce są pozbawieni prawa wybieralności w wyborach do Sejmu. Decyduje o tym ordynacja wyborcza, która po pierwsze – całkowicie wyklucza możliwość rejestrowania kandydatów niezależnych (wyłączność wieloosobowych list partyjnych), po drugie – nie daje najmniejszych szans na wybór kandydatów z list zgłaszanych przez środowiska lokalnie w swoich rodzimych okręgach wyborczych (astronomiczne i nieosiągalne dla komitetów lokalnych realne progi wyborcze wynoszące od 120% do 300%). Dlatego nie uważam wyborów do Sejmu za ważne i je bojkotuję. Nie będę brał udziału w wyborczej farsie — kontynuacji „centralizmu demokratycznego” z PRL-u, który był wówczas i jest dzisiaj matactwem ustrojowym, gwarantującym wyłączność na wybieralność do Sejmu odgórnie kontrolowanym koteriom nomenklaturowym.

Moja postawa spotyka się często z krytyką, a zarzuty najczęściej stawiane to twierdzenia w rodzaju: „nie wypełniasz obywatelskiego obowiązku”, „to partie są podmiotem i fundamentem demokracji, a nie obywatele”, „nieobecni nie mają racji i tracą prawo do krytyki”, „nie głosując, i tak głosujesz, i to na wrogów — naszych, demokracji i Polski”. I tak dalej.

Reklamy

Wybory do Sejmu 2015 – uwagi krytyczne

Demokracja w Polsce, Obywatel a państwo

wybory 2015 chart 2 bar
Rzeczywiste poparcie dla partii politycznych w wyborach do Sejmu 2015 z uwzględnieniem „Partii Absencji Wyborczej” (PAW) oraz odrzutów progowych (2,5 mln głosów)