Mistyfikacja wyborcza w wyborach do Sejmu RP

Demokracja w Polsce, prawa wyborcze

Jeśli Polacy dzisiaj tak nisko cenią własne przedstawicielstwo, także naszą Izbę, to nie tylko ze względu na jakość pracy, ale także z tego pierwotnego powodu, jakim jest poczucie niepełnego uczestnictwa, często fałszywego, zafałszowanego uczestnictwa obywateli w akcie wyborczym. Polacy od lat mają przekonanie – i to przekonanie narasta – że dzień, w którym wybierają swoich parlamentarzystów, jest tak naprawdę dniem wielkiego oszustwa polskiego wyborcy przez aparaty partyjne.

Poseł Donald Tusk, 4 kadencja, 66 posiedzenie, 3 dzień (09.01.2004)

Istota demokracji

Demokracja jest ustrojem politycznym, w którym każdy obywatel może w sposób swobodny, na równych prawach, zarówno indywidualnie, jak i w ramach dobrowolnie tworzonych ugrupowań lokalnych i ponadregionalnych:

  1. Kandydować w wyborach do organów przedstawicielskich państwa,
  2. Zgłaszać własnych kandydatów w wyborach do organów przedstawicielskich państwa,
  3. Przekonywać innych współobywateli do głosowania na siebie lub innych kandydatów,
  4. Wybierać w wolnych i uczciwych wyborach swoich przedstawicieli do organów przedstawicielskich państwa,
  5. Wprowadzać na stanowiska wybieralne tych kandydatów, którzy w swoim okręgu wyborczym uzyskali poparcie odpowiedniej liczby wyborców.

Tylko system spełniający wyżej wymienione warunki może być nazywany systemem demokratycznym. System, w którym się te zasady gwałci lub istotnie ogranicza nie jest ustrojem demokratycznym.

Istotą demokracji jest zatem prawo każdego obywatela do swobodnego i równego uczestnictwa w demokratycznych procesach decyzyjnych, w tym również do aktywnego udziału w wyborach do organów przedstawicielskich państwa, które wyraża się poprzez możliwość swobodnego kandydowania, zgłaszania swoich kandydatów oraz wybierania w uczciwych wyborach dowolnych kandydatów na swoich przedstawicieli.

W aktach prawnych, podręcznikach i w literaturze fachowej określa się to nieskrępowaną wolnością każdego obywatela do korzystania z czynnego i z biernego prawa wyborczego. Tak formułuje to podpisany przez Polskę Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, który w Artykule 25 mówi:

Każdy obywatel ma prawo i możliwości, bez żadnej dyskryminacji, o której mowa w artykule 2, i bez nieuzasadnionych ograniczeń:

a)    Uczestniczenia w kierowaniu sprawami publicznymi bezpośrednio lub za pośrednictwem swobodnie wybranych przedstawicieli;
b)    Korzystania z czynnego i biernego prawa wyborczego w rzetelnych wyborach, przeprowadzanych okresowo, opartych na głosowaniu powszechnym, równym i tajnym, gwarantujących wyborcom swobodne wyrażenie woli;
c)    Dostępu do służby publicznej w swoim kraju na ogólnych zasadach równości.

Ograniczenia w korzystaniu z czynnego lub biernego prawa wyborczego mogą wynikać tylko z bardzo istotnych i powszechnie uznanych przyczyn. Są to na przykład ograniczenia wiekowe stosowane w obsadzaniu niektórych stanowisk publicznych, stwierdzony przez sąd brak zdolności wykonywania czynności prawnych u niektórych osób, bądź też pozbawienie obywatela wyrokiem sądowym pełni praw publicznych z powodu  popełnionych przez niego przestępstw kryminalnych. Niektóre ograniczenia prawne i zwyczajowe w obejmowaniu wybieralnych stanowisk publicznych wiążą się z wykonywaniem szczególnych zawodów, takich jak sędzia lub żołnierz w służbie czynnej. Natomiast nie do pogodzenia z ustrojem demokratycznym jest stosowanie prawnych, finansowych lub organizacyjnych przeszkód, które istotnie dyskryminują lub całkowicie wykluczają z aktywnego uczestnictwa w demokracji całe grupy obywateli ze względu na ich stan majątkowy, przynależność partyjną, płeć, pochodzenie, rasę lub wyznawane poglądy.

Przykładem fasadowej demokracji był system polityczny w PRL-u, w którym polscy obywatele byli pozbawieni możliwości zgłaszania i wybierania w sposób wolny własnych kandydatów do organów przedstawicielskich państwa.

W III RP w większości dziedzinach życia zaszły ewidentne zmiany na lepsze, w tym w sferze praw i wolności obywatelskich. Trudno jest kwestionować demokrację w samorządach lub w wyborach senackich i prezydenckich. Panuje daleko idąca wolność słowa. Niestety, w wyborach do Sejmu, a więc w wyborach do centralnego i decydującego niemal o wszystkim organu władzy ustawodawczej w państwie polscy obywatele nadal nie mają możliwości swobodnego zgłaszania własnych kandydatów oraz wybierania ich w sposób wolny na swoich przedstawicieli. Monopol na wybór własnych kandydatów zawłaszczył sobie partyjny kartel, który przy użyciu łamiących Konstytucję RP forteli ubezwłasnowolnił polskich obywateli pozbawiając ich możliwości swobodnego wyboru własnych przedstawicieli do Sejmu oraz prawa współdecydowania w demokratycznych procesach decyzyjnych o własnym państwie.

Niżej przedstawiam mechanizm, na którym osadza się fasadowość polskiej demokracji oraz pozbawienie ogółu polskiego społeczeństwa atrybutu Suwerena we własnym państwie.

Demokracja w Konstytucji RP

Konstytucja RP definiuje demokrację i prawa polityczne obywateli w ich klasycznej formie. W artykule 4, w punktach 1 i 2 Konstytucja określa Zasadę Suwerenności Narodu w brzmieniu:

Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

W artykule 32.2 zawarty jest Zakaz Dyskryminacji:

Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Artykuł 96.2 Konstytucji RP definiuje podstawowe Reguły demokratycznych wyborów do Sejmu:

Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.

Odnośnie wyborów do Sejmu Konstytucja formułuje w artykule 99.1 Zasadę Biernego Prawa Wyborczego:

Wybrany do Sejmu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat.

Warty podkreślenia jest również Artykuł 31 definiujący w Punkcie 3 Zasadę Nadrzędności Konstytucyjnych Wolności i Praw:

Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób.
Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Wszystkie wymienione postanowienia Konstytucji opisują właściwości ustroju demokratycznego, które powinny obowiązywać w polskim państwie. Należą do nich zasada suwerenności narodu realizowana środkami demokracji pośredniej i bezpośredniej, zasady powszechność i równości w wyborach do Sejmu, zakaz dyskryminacji w życiu publicznym kogokolwiek z jakiejkolwiek przyczyny oraz prawo każdego obywatela do aktywnego uczestnictwa i wybieralności w wyborach parlamentarnych.

Tymczasem ordynacja wyborcza do Sejmu ujęta w ustawie Kodeks Wyborczy gwałci wszystkie wyżej wymienione wytyczne konstytucyjne (jak również zobowiązania przyjęte przez Polskę w paktach międzynarodowych) wprowadzając w art. 211.2 przymus rejestracji kandydatów na posłów wyłącznie poprzez wieloosobowe listy kandydatów o charakterze partyjnym oraz nakładając w art.  196.1 na lokalne listy kandydatów obowiązek osiągnięcia progu wyborczego w skali kraju, który jest definitywnie nieosiągalny dla inicjatyw wyborczych podejmowanych w skali rodzimych okręgów wyborczych.

W konsekwencji obywatele niezależni i zrzeszeni lokalnie zostali pozbawieni realnej możliwości oddolnego zgłaszania i wybierania własnych przedstawicieli w wyborach do Sejmu. W praktyce są oni całkowicie wykluczeni z demokratycznych procesów decyzyjnych i zmuszeni do biernego zatwierdzania wcześniej podjętych wyborów dokonanych przez kartel scentralizowanych nomenklatur partyjnych.

Obywatel bezpartyjny lub zrzeszony lokalnie jest nie tylko dyskryminowany, lecz jest całkowicie wyeliminowany z życia politycznego własnego kraju. Utracił on swoją wyborczą podmiotowość oraz fundamentalne prawo obywatelskie, jakim jest w demokracji prawo do aktywnego i wolnego uczestnictwa w wyborach do Sejmu.

W polskiej Konstytucji nie ma najmniejszych wzmianek wskazujących na szczególne uprawnienia ogólnokrajowych ugrupowań politycznych, na przymus zrzeszania się obywateli w scentralizowanych organizacjach politycznych, czy też na przyznanie partiom politycznym przewodniej roli w narodzie i w państwie. Wręcz przeciwnie. Konstytucja podkreśla dobrowolność zrzeszania się w partie polityczne, a prawa obywatelskie definiuje zawsze indywidualnie. Ograniczanie tych konstytucyjnych praw podmiotowych przez ustawy jest naruszeniem istoty konstytucyjnych wolności i praw. Jest zatem wyraźnym pogwałceniem artykułu 31 Konstytucji.

Naród Polski nie mając realnej możliwości swobodnego zgłaszania i wybierania własnych kandydatów w wyborach do Sejmu nie jest w rzeczywistości w Sejmie przez ani jednego posła reprezentowany. Naród Polski został przez oligarchie partyjne pozbawiony pozycji suwerena, który sprawuje zwierzchnią władzę w państwie poprzez swoich autentycznych przedstawicieli wybieranych w sposób demokratyczny w powszechnych, równych i wolnych wyborach.

Szczegóły oszustwa wyborczego w wyborach do Sejmu

Pragnę rzucić nieco więcej światła na istotę ustawowych ograniczeń, które naruszają w Polsce fundamenty demokracji.

System najwyższej władzy w Polsce jest zabarykadowany przed obywatelami dwoma zaporami systemowymi. Pierwszą jest przymus zgłaszania wieloosobowych list partyjnych, który całkowicie wyklucza obywateli niezależnych z aktywnego udziału w wyborach do Sejmu. Drugą jest 5%-wy próg wyborczy w skali całego kraju stosowany wobec okręgowych list kandydatów, który eliminuje z życia politycznego obywateli pragnących zgłosić własne listy kandydatów na posłów w ich rodzimych okręgach wyborczych.

Wyłączność list partyjnych w wyborach do Sejmu

Artykuł 211 Kodeksu Wyborczego wprowadza w Paragrafie 2 przymus rejestracji wieloosobowych list partyjnych w wyborach do Sejmu stanowiąc:

Liczba kandydatów na liście nie może być mniejsza niż liczba posłów wybieranych w danym okręgu wyborczym i większa niż dwukrotność liczby posłów wybieranych w danym okręgu wyborczym.

Przepis ten uniemożliwia rejestrację indywidualnych kandydatów w wyborach do Sejmu łamiąc przy tym konstytucyjny zakaz dyskryminacji obywateli w życiu politycznym z jakiejkolwiek przyczyny. W skutek tego zapisu obywatele niezrzeszeni pragnący pod własnym nazwiskiem brać odpowiedzialność za reprezentowanie innych współobywateli są systemowo wykluczeni z udziału w procedurach demokratycznych. Stanowi to w istocie wyeliminowanie obywateli z życia politycznego kraju ze względu na ich niezależność lub bezpartyjność.

Kodeks Wyborczy nie dopuszcza innej możliwości, niż kandydowanie w sposób zbiorowy pod partyjnym lub quasi partyjnym szyldem. Charakter list partyjnych liczących w zależności od wielkości okręgu wyborczego minimum od siedmiu do kilkunastu kandydatów, a w szczególności sposób kalkulowania głosów oddanych na te listy, który powoduje, że każdy głos oddany na jednego z kandydatów jest uwzględniany w wartościowaniu całej listy i zaliczany na poczet innych kandydatów sprawia, że wszelkie kombinacje w kierunku sztucznego „odpartyjnienia” takich list są z góry skazane na niepowodzenie i mijają się z celem.

Ustawowe wykluczenie obywateli niezależnych z życia politycznego kraju nie ma moim zdaniem żadnego merytorycznego i prawnego uzasadnienia. Trudno znaleźć jakiekolwiek zapisy w Konstytucji czy też inne ważne powody, które usprawiedliwiałyby odebranie bezpartyjnym obywatelom ich praw podstawowych takich jak prawo aktywnego udziału w życiu politycznym własnego kraju i prawo reprezentowania w ciałach przedstawicielskich państwa innych współobywateli.

W dyskusjach publicznych często wymieniane są argumenty przeciwne udziałowi obywateli niezależnych w wyborach do Sejmu. Są to jednak głównie kłamstwa, komunały i mity propagowane intensywnie we własnym interesie przez nomenklatury medialno-partyjne. Niestety dość skutecznie, bo są one jednak mocno zakorzenione w świadomości społecznej. Z najważniejszych kłamstw, komunałów i mitów w tej kwestii można wymienić:

  1. Kandydaci niezależni i tak nie mają większych szans w konfrontacji wyborczej z partiami politycznymi. Więc pozwalanie im na aktywny udział w wyborach do Sejmu nie ma większego sensu.
  2. Proporcjonalny system wyborczy jest w swej istocie zarezerwowany dla partii politycznych i wyklucza kandydatów indywidualnych z procedur demokratycznych.
  3. Sejm jest po to, by uformować rząd, który skutecznie włada społeczeństwem i państwem, a ten cel mogą urzeczywistnić jedynie partie. Reprezentanci niezależni tylko w tym przeszkadzają, więc niech się do Sejmu nie pchają.
  4. To nieprawda, że obywatelom odebrano bierne prawo wyborcze. Przecież każdy obywatel może bez większych trudności założyć własną partię lub własny komitet wyborczy, zgłosić siebie wraz z 500-1000 innych kandydatów na 41 listach w 41 okręgach wyborczych kraju, zebrać minimum 100 tysięcy podpisów poparcia dla swoich list i w ten sposób zarówno samemu kandydować jak i być wybranym na posła do Sejmu. Zatem gdzie leży problem?
  5. Naród Polski jest niedojrzały, głupi i brak mu politycznej kultury. Jak mu się pozwoli bez kontroli instytucji nadrzędnych wybierać własnych przedstawicieli, to zrobi sobie i państwu krzywdę wybierając do Sejmu przestępców, głupców i lokalne sitwy.

Każda z powyższych tez jest fałszywa i wymagałaby osobnej obszerniejszej polemiki, a na to nie ma w tym artykule miejsca. Tutaj tylko podkreślę, że wszystkie te argumenty mają znaczenie podrzędne wobec wartości wyższego rzędu, jakimi są fundamentalne zasady demokracji oraz konstytucyjne prawa obywatelskie. Pomijając merytoryczną fałszywość wyżej wymienionych tez już sama okoliczność ich podrzędności wobec innych nadrzędnych wartości jest wystarczającym powodem, by je zdecydowanie odrzucić.

Ogólnokrajowy próg wyborczy wobec okręgowych list kandydatów

Drugą barierą demolującą demokrację w Polsce i ostatecznie pozbawiającą polskich obywateli wpływu na własne państwo jest zastosowanie w wyborach do Sejmu 5-% progu wyborczego w skali całego kraju nie tylko wobec ogólnopolskich partii politycznych, lecz również wobec okręgowych list kandydatów zgłoszonych przez obywateli zrzeszonych lokalnie. Decyduje o tym Art. 196.1 Kodeksu Wyborczego w brzmieniu:

W podziale mandatów w okręgach wyborczych uwzględnia się wyłącznie listy kandydatów na posłów tych komitetów wyborczych, których listy otrzymały co najmniej 5% ważnie oddanych głosów w skali kraju.

Teoretycznie obywatele zrzeszeni lokalnie mają prawo zakładać własne komitety wyborcze i rejestrować listy partyjne w rodzimych okręgach wyborczych. Jednak ogólnokrajowy próg wyborczy sprawia, że start kandydatów z takich list jest nonsensem. Żaden z 41 okręgów wyborczych w Polsce nie liczy więcej niż 5 procent wyborców. Na przykład okręg wyborczy Ziemi Szczecińskiej (41) liczył w 2011 roku 837487 wyborców, co stanowiło 2,74 % ogółu wyborców w Polsce. Zakładając w miarę równą frekwencję wyborczą na terenie całego kraju lista z lokalnymi kandydatami musiałaby uzyskać w okręgu minimum ponad 180% głosów wyborców, by zostać uwzględniona w wynikach wyborów.

Wyborcy najmniejszych okręgów wyborczych takich jak Elbląg lub Częstochowa są w jeszcze gorszej sytuacji. Aby wprowadzić do Sejmu własnych przedstawicieli, ich listy kandydatów musiałyby otrzymać w ich okręgach wyborczych minimum ponad 300 % głosów. Nieco korzystniej stoją największe okręgi wyborcze, takie jak „Warszawa I”, który liczy 4,36 % wyborców w skali całego kraju. Tu lista lokalna wymaga osiągnięcia „tylko” 115 % głosów, by zostać uwzględniona w wynikach wyborów.

Jest to perfidny i absurdalny mechanizm, który definitywnie eliminuje obywateli niezależnych od central partyjnych z życia politycznego kraju i oddaje kartelowi partyjnych nomenklatur pełny monopol na skutecznie zgłaszanie i wprowadzanie własnych kandydatów na posłów do Sejmu. Obywatele niezależni od tegoż kartelu mogą wystawić w swoim okręgu wyborczym najwybitniejszych obywateli, zbierać krociowe fundusze, uaktywnić tysiące woluntariuszy i skutecznie przekonać do siebie przytłaczającą większość wyborców, ale nie mogą oszukać matematyki i nigdy w życiu nie osiągną koniecznego minimalnego poparcia rzędu 120, 200 lub 300 procent.

Trzeba podkreślić, że absurdalna granica 100% nie jest tutaj istotą problemu. Istotą jest łamanie zasady równości w traktowaniu podmiotów wyborczych. Gdyby z matematyki wynikało, że lokalne inicjatywy wyborcze musiałyby osiągnąć minimum 50% głosów wyborców, to byłaby to również sytuacja nie do zaakceptowania z punktu widzenia zasad demokracji, ponieważ łamałaby ona zasadę równości szans kandydatów, zasadę równości głosów wyborców oraz zasadę większości bądź proporcjonalności w uwzględnianiu wyników wyborów.

Także wokół mechanizmu progów wyborczych panuje w Polsce szereg mitów i nieporozumień, które są utrwalane w świadomości społecznej przez przedstawicieli nomenklatury medialno-partyjnej. Nie dopuszczając jakichkolwiek merytorycznych publicznych dyskusji w tego typu kwestiach, uporczywie wpaja się ludziom przekonanie, że stosowanie progów wyborczych jest rzeczą naturalną i powszechną w większości systemów demokratycznych. Tymczasem bliższe przyjrzenie się praktyce stosowania progów wyborczych w innych krajach zadaje kłam tak uproszczonym tezom. Próg wyborczy, który ma na celu ograniczenie rozdrobienia sił w parlamencie jest wprawdzie stosowany, ale jest to mechanizm pomocniczy, nieumocowany konstytucyjnie i podrzędny w stosunku do podstawowych zasad demokracji. Zatem nie może on pozbawiać ciał przedstawicielskich reprezentatywności, nie może łamać konstytucyjnych praw i wolności, nie może prowadzić do całkowitej eliminacji konkurencji z procedur demokratycznych oraz do usankcjonowania „dyktatury” kartelu wąskich koterii medialno-partyjnych. Wadliwe zastosowanie progu wyborczego w Polsce przyniosło z sobą właśnie najgorsze skutki powodując głębokie patologie w życiu społeczno-politycznym i degradując demokrację do poziomu czysto fasadowego systemu.

Kwestia progów wyborczych jest tematem złożonym, więc trudno ją tutaj szczegółowo omówić. W tym miejscu tylko zaznaczę, że stosowanie progów musi między innymi uwzględniać wielkość i liczbę mieszkańców krajów, których dotyczy. Mechanizm progów działa zupełnie inaczej w krajach małych takich jak Luksemburg lub kraje bałtyckie, gdzie całkowita liczba ludności jest zbliżona do liczby mieszkańców największych miast Polski, i które można objechać samochodem wzdłuż i wszerz w jeden dzień. Natomiast funkcjonuje zupełnie inaczej w krajach dużych terytorialnie, o dużej liczbie ludności, rzędu kilkudziesięciu milionów, gdzie reprezentatywność można zagwarantować tylko na szczeblu regionalnych okręgów wyborczych. I tak na przykład w Niemczech próg wyborczy w skali całego kraju dotyczy tylko ogólnokrajowych partii politycznych, natomiast nie dotyczy on kandydatów indywidualnych oraz ugrupowań środowiskowych lub regionalnych. W Szwecji, mniej licznej, ale większej terytorialnie niż Polska stosuje się dwa różne progi wyborcze, jeden w skali całego kraju, drugi w skali okręgów wyborczych. Natomiast w Hiszpanii, w kraju pod względem wielkości, liczebności i struktury okręgów wyborczych najbardziej do Polski porównywalnym w imię zachowania reprezentatywności i demokratycznej rywalizacji obowiązuje jedynie 3%-wy próg wyborczy w skali okręgów wyborczych. Już te przykłady zadają kłam dominującemu w Polsce sprymitywizowanemu spojrzeniu na progi wyborcze i wskazują na dużo subtelniejsze i rozważniejsze stosowanie tego środka w innych demokracjach.

Generalnie rzecz biorąc, progi wyborcze w skali całego kraju mogą być sensownie zastosowane tylko wobec organizacji politycznych działających w skali całego kraju i wystawiających własnych kandydatów w ogromnej większości okręgów wyborczych. Uzasadnieniem tego ograniczenia może być fakt posiadania przez ogólnopolskie partie polityczne specjalnych przywilejów i praw, takich jak pomoc finansowa ze strony państwa, ułatwiony, prawnie gwarantowany dostęp do mediów, silniejsze powiązania z administracją państwa. Szczególnym prawom i przywilejom mogą i powinny towarzyszyć w państwie prawa szczególne ograniczenia i obowiązki, i do takich właśnie ograniczeń może należeć próg wyborczy w skali kraju stosowany w wyborach powszechnych wobec ogólnopolskich inicjatyw wyborczych.

Wnioski

Polska nie jest krajem demokratycznym, ponieważ wybory do Sejmu, a więc wybory do centralnego i najważniejszego organu władzy ustawodawczej w państwie nie spełniają podstawowych kryteriów wyborów demokratycznych. Ordynacja wyborcza odebrała polskim obywatelom realną możliwość swobodnego zgłaszania kandydatów na posłów do Sejmu oraz swobodnego wyboru dowolnych kandydatów na swoich autentycznych przedstawicieli. Łamie to nie tylko elementarne zasady demokracji, lecz również umowy międzynarodowe podpisane przez Polskę oraz Konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej, które polskim obywatelom przyznają podstawowe wolności i prawa polityczne, w tym także bierne prawo wyborcze.

Uważam, że w celu przywrócenia porządku konstytucyjnego i demokratycznego w Polsce należy pozwolić również obywatelom niezależnym i zrzeszonym lokalnie na pełny udział w życiu politycznym kraju poprzez umożliwienie im swobodnego proponowania kandydatów na posłów do Sejmu oraz wybierania ich w ramach uczciwie przeprowadzanych demokratycznych wyborów. Partie polityczne niech się otwierają, demokratyzują wewnętrznie, niech aktywizują i przyciągają do siebie szerokie rzesze obywateli. Bowiem to jest ich właściwe konstytucyjne zadanie. Niech podejmują rzeczywisty wysiłek organizacyjny i programowy oraz wykazują wartość dodaną wynikającą z ich istnienia oraz merytorycznej działalności. I niech walczą w wolnych, uczciwych wyborach o autentyczne poparcie społeczne, a nie blokują scenę polityczną poprzez ustawowe fortele, które eliminują z życia politycznego konkurencję i wykluczają niezależnych od nich obywateli z aktywnego udziału w wyborach do Sejmu.

Procedury wyborcze, które gwałcą elementarne zasady demokracji oraz konstytucyjne wolności i prawa obywatelskie należy uznać za oszustwo i wyborczą farsę. I oszustwo te należy zdecydowanie demaskować, piętnować oraz demonstracyjnie bojkotować. Jednocześnie obywatele powinni dążyć do zasadniczej zmiany ordynacji wyborczej w celu otwarcia systemu politycznego na wszystkich polskich obywateli pragnących aktywnie współuczestniczyć w życiu publicznym kraju w ramach procedur demokratycznych.

Uważam ponadto, że Sejm i rząd wyłaniany wbrew regułom demokracji i przy pogwałceniu polskiej Konstytucji nie posiada legitymizacji do rządzenia państwem. Taka władza jest przynajmniej pod względem moralnym nieprawowita i nielegalna, i należy ją traktować jak okupanta. Obywatele powinni otoczyć zdegenerowane nomenklatury medialno-partyjne należnym im ostracyzmem i wzgardą. Te zamknięte, karłowate, półkryminalne i społecznie wyalienowane „sitwy kolesi” udające w massmediach „wielkie partie polityczne” i pozorujące „zażarte debaty publiczne” powinny być przez obywateli metodami pokojowymi dyskredytowane, tępione i skąd się tylko da przepędzane. Tak długo, póki Polacy nie odzyskają obywatelskiej podmiotowości oraz możliwości realnego wpływu na losy własnego państwa poprzez możliwość aktywnego udziału w uczciwych, wolnych i demokratycznych wyborach do Sejmu, w których wszyscy obywatele są równi i wolni w wyrażaniu swojej politycznej woli. I ci bezpartyjni, i ci zrzeszeni w regionalnych i ponadregionalnych organizacjach partyjnych.

Wersja: 0.6
Licencja: CC-BY
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s